Artykuły

Crows are not what they seem

0

Crows are not what they seem

Przez ostatnie kilka miesięcy byliśmy świadkami niesamowitej bitwy telewizyjnej. Jeszcze nigdy w historii popkultury nie doszło do takiego starcia gigantów. Stare czy nowe, fantasy czy surrealizm, spektakularne kino czy art-housowa mglista narracja? Twin Peaks czy Gra o Tron? Co niedzielę wieczór ważyły się losy przyszłości telewizji. Co to mówi o nas, jako o społeczeństwie? Znamy odpowiedzi na te pytania.

 

Musimy mieć świadomość, że to nadal telewizja jest tym medium, które najsilniej kształtuje obraz rzeczywistości, i to w nim najwyraźniej się odbija współczesne społeczeństwo. Dlatego też warto pochylić się nad zjawiskiem, które obserwowaliśmy przez ostatnie dwa miesiące. W amerykańskiej telewizji, w tym samym, najdroższym czasie antenowym, niedzielę wieczór, emitowane były dwa najsilniejsze obrazy naszych czasów – Twin Peaks i Gra o Tron. To symboliczna walka o dusze, tradycyjna walka nowego ze starym, eksperymentu z głównym nurtem.

 

Czym Twin Peaks jest, nie trzeba nikomu tłumaczyć. Premierowe odcinki serialu emitowane były w niedzielny wieczór. Całe Stany przeżywały zagadkową śmierć Laury Palmer, przypuszczać można, że w 1990 roku to był główny temat biurowych rozmów przy porannej kawie. Ogromny komercyjny sukces efektu kolaboracji Lynch-Frost i fantastyczne recenzje krytyków nadały tytułowi rangę kultowego. Pomijając kalki kulturowe i bezpośrednie nawiązania do sprawy Laury Palmer, gatunek serialu korzysta z dokonań Lyncha i Frosta pełnymi garściami, często nawet robiąc to nieświadomie dla nas – oglądających. David Lynch zrewolucjonizował i stworzył serial takim, jaki znamy go dzisiaj. Tylko po to, by 25 lat później w spektakularny sposób ze wszystkimi ówczesnymi dokonaniami zerwać. „The Return” jest kolejnym najbardziej ekscentrycznym i szokującym zjawiskiem, które widziała telewizja od czasu Twin Peaks 1990 roku. Obraz dużo więcej wspólnego ma z kinem eksperymentalnym niż z klasyką gatunku. Lynch testuje nasze granice wytrzymałości, ale w nieco inny sposób niż to, do czego przywykliśmy w telewizji i kinie. Nie nagość, nie brutalność. Nic z tych rzeczy nie robi już wrażenia na widzu XXI wieku. Lynch bierze nas na przeczekanie. I wydaje się, że przynosi to skutki. Tempo „akcji” (naprawdę trudno jest mówić o fabule w tym przypadku) jest zawrotnie niskie. Weźmy na przykład ikoniczną już scenę zamiatania podłogi w klubie. Trwa dwie i pół minuty. To sprawia niemal fizyczny ból. I „nowe” Twin Peaks składa się przede wszystkim z takich scen. Oczywiście odbija się to na oglądalności. Akcja promocyjna serialu zapowiadała najważniejsze kulturalne wydarzenie dekady – takie też były oczekiwania. Rzeczywistość (i skuteczność zniechęcających działań Lyncha) okazała się bolesna – średnia oglądalność premierowych odcinków Twin Peaks w telewizji to ok. 300 tys. (na wszystkich platformach do 1,5 mln) widzów. Szczególnie blado wypada w porównaniu z 16 mln oglądającymi w tym samym czasie finałowy odcinek przedostatniego sezonu Gry o Tron.

 

Fot. materiały prasowe Game Of Thrones / Twin Peaks

Właśnie zakończyła się emisja kolejnego sezonu adaptacji sagi fantasy „Gra o Tron”. Seria zmierza  do spektakularnego finału, emocje sięgają zenitu. Jest krew, smoki, lód i ogień. Trudno pozostać obojętnym wobec takiego asortymentu. A statystyki nie kłamią.  To najszerzej oglądany serial wszechczasów - średnia oglądalność jednego odcinka plasuje się na 12 mln, ostatnia premiera zgromadziła przed ekranami ponad 16 mln widzów. I to tylko z legalnych źródeł w momencie premiery. Serial jest również na szczycie rankingu najczęściej nielegalnie ściąganym materiałów wszechczasów. Biorąc pod uwagę również widzów tych wersji statystyka oglądalności „Gry” rośnie kilkukrotnie. I zostawia Oba tytuły przedstawiały dwa przeciwległe bieguny na niemal każdej możliwej płaszczyźnie. Najważniejsza rzecz to tempo akcji. Gra o Tron w ostatnim sezonie wyraźnie przyspieszyła. Nie ma czasu na długie dialogi, poznawanie motywacji bohaterów, zrozumienie i wątpliwości. Są za to spektakularne walki, efekty specjalne, bitwy, śmierci i zmartwychwstania bohaterów. I nie ma co się dziwić, że show zebrało taką publikę. Wniosek o obrazie społeczeństwa nasuwa się sam – nie mamy czasu, potrzebujemy szybkich i mocnych wrażeń, pijemy energetyki, a nie melisę. Bitwę o uwagę w niedzielne wieczory zdecydowanie wygrała Gra o Tron. Tylko czy okaże obrazem tak mocno wpływającym na kulturę, jak  Twin Peaks?

 

Pytanie, czy to źle? Czy musimy postrzegać tę relację jako konflikt i konieczność wybierania? Taka obecność Twin Peaks i Gry o Tron mówi nam raczej, że telewizja jest dzisiaj, wbrew pozorom, bardzo wszystkim liberalna (przynajmniej w wymiarze kulturowym). Bez Twin Peaks 25 lat temu nie byłoby dzisiejszego spektakularnego sukcesu Gry o Tron. Dzisiaj oba zjawiska istnieją równolegle i zawłaszczają uwagę we wszystkich mediach,  są kurą składającą złote jajka. Tak czy inaczej lepiej budować relacje korzystając ze zjawisk kulturowych niż obrażając powstańców.

Kategorie: Felietony

Comments not allowed for this post.

W mediach

Firma w randze Uniwersytetu czyli employer branding przez edukację.

Od lat działamy w edukacji. Z tym, że nie prowadzimy oficjalnego naboru na studia, ale do pracy. Nie rozdajemy dyplomów, tylko doświadczenie. A indeksy naszych ludzi mają postać profili na LinkedIn. Na co dzień robimy to, co umiemy najlepiej – komunikację; jednak, żeby dostarczać Klientom poziom usług, którego wymagają – musimy uczyć.

http://www.qacommunications.com/pl/blog/firma-w-randze-uniwersytetu-czyli-employer-branding-przez-edukacj/

Social media rządzą (prawie)

Wczoraj odbyły się przedterminowe wybory do brytyjskiej Izby Gmin. Naszą uwagę przykuł jeden z obecnych liderów tamtejszej sceny politycznej, który doskonale potrafi wykorzystać siłę mediów społecznościowych. Mowa o Jeremym Corbynie.

http://www.qacommunications.com/pl/blog/social-media-rzdz-prawie/

Girl power – social media w rękach kobiet

W wielu dziedzinach kobiety ciągle zarabiają mniejsze pieniądze od mężczyzn i mają też mniej do powiedzenia od przedstawicieli płci męskiej. Inaczej sprawa wygląda w sferze, która powstała całkiem niedawno w porównaniu do wielu innych – mowa o social mediach. W nich kobiety radzą sobie wręcz doskonale.

http://www.qacommunications.com/pl/blog/girl-power-social-media-w-rkach-kobiet/

Facebook

Twitter

Newsletter

Zaufali nam